Piątek, 25 września 2020

Kiedy mocz ucieka, czyli o leczeniu wysiłkowego nietrzymania moczu

16 marca 2020

0

Zaczyna się od popuszczania moczu po ciężkim, fizycznym wysiłku. Później posikiwanie pojawia się w trakcie chodzenia, a na koniec dochodzi do wyciekania uryny także w czasie odpoczynku. Dlatego reagujmy od razu, kiedy tylko zauważymy, że chociaż w małym stopniu zaczynamy tracić kontrolę nad pęcherzem. Co da się zrobić? Wysiłkowe nietrzymanie moczu leczy się na różne sposoby.

Na początek leki

Jeżeli spotkało nas wysiłkowe nietrzymanie moczu, powinniśmy jak najszybciej zająć się tym krępującym problemem. Najlepiej oddać się w ręce specjalisty. Lekarz zaleci odpowiednie medykamenty. Będą to np. hormony – jeżeli choroba dotyczy kobiet w okresie menopauzy. Mogą to być też neurotoksyny, których zadaniem jest porażenie włókien nerwowych w pęcherzu moczowym. Jeżeli chodzi o leki, to poprawę powinniśmy odczuć już po około trzech miesiącach. Nieprzyjemną dolegliwość zmniejszyć mogą również preparaty ziołowe oraz rozmaite suplementy diety mające w składzie żurawinę, pokrzywę czy mniszka lekarskiego. Jest to jednak rozwiązanie połowiczne i tymczasowe.

Często stosowaną opcją, jeżeli mimo farmakoterapii nie widać zmiany na lepsze, jest toksyna botulinowa. Wstrzykuje się ją do ścian pęcherza. Toksyna ta blokuje w mózgu uczucie nagłego parcia na pęcherz, a sam narząd jest w stanie zgromadzić więcej uryny. Z nią wysiłkowego nietrzymania moczu pozbędziemy się na przynajmniej pół roku. I co ważne, z takiej opcji można skorzystać w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Elektrostymulacja i magnetoterapia

Nie wykluczone, że konieczna w przypadku takiej przypadłości, jak wysiłkowe nietrzymanie moczu, okaże się także elektrostymulacja. To sposób na wzmocnienie mięśni dna miednicy, które są osłabione i nie wywiązują się prawidłowo ze swojej roli. Lekarz może zarekomendować również magnetoterapię, która także pobudza mięśnie dna miednicy. Na dodatek nie boli i jest przeprowadzana bezinwazyjnie. Mogą skorzystać z niej nie tylko kobiety mające problem z wysiłkowym nietrzymaniem moczu, ale też panie, które zmagają się z innymi postaciami tej dolegliwości. W trakcie terapii tego typu pacjentka siedzi na fotelu, który stanowi źródło pola magnetycznego.

Co możemy zrobić sami?

Kiedy pęcherz i mocz wymykają się spod naszej kontroli, nie zwlekajmy i od razu zacznijmy treningi, które wzmocnią mięśnie dna miednicy. Najlepszym rozwiązaniem są ćwiczenia mięśni Kegla, które poprawiają zamknięcie oraz stabilizację cewki moczowej. Są proste, nie bolą i nie potrzebujemy do nich żadnych przyrządów. Należy też zmienić styl życia oraz dietę. Co to oznacza w praktyce? Musimy unormować swoją wagę, odżywiać się lekko i regularnie, a także ograniczyć alkohol i kofeinę. W odstawkę powinny pójść napoje gazowane, pikantne potrawy. Na wszelki wypadek warto zrezygnować również z napojów cytrusowych, ponieważ zdarza się, że podrażniają pęcherz moczowy.

A jednak operacja...

Jeżeli mimo leków, ćwiczeń i zmiany stylu życia problem nie zacznie znikać, niezbędne może okazać się leczenie operacyjne. Podczas zabiegów wykorzystuje się specjalne taśmy do podwieszenia cewki moczowej lub sztuczne zwieracze, czyli mankiety z hydraulicznym wypełnieniem, które wprowadzane są do dróg moczowych. Po czymś takim problem w większości przypadków znika. Jednak zdarza się, że objawy wracają po pięciu latach od momentu wykonania zabiegu. Ogólnie operacyjne leczenie wysiłkowego nietrzymania moczu ma największą skuteczność w porównaniu z innymi formami terapii. Warto również wiedzieć, że jeszcze przed zabiegiem chory musi poddać się badaniu urodynamicznemu. O co tu chodzi? Specjalista sprawdza, jak działają drogi moczowe, kiedy pęcherz jest pełny bądź pusty.

Artykuł sponsorowany

Komentarze (0)

Zostaw komentarz